sobota, 9 marca 2013

Rozdział 3


  Ochhh.. słodziaki ♥ ♥ ♥ 


Damon:

Obudziłem się z ogromnym bólem głowy. Otworzyłem oczy i zobaczyłem mrok, nic po za tym. Chciałem wstać, ale powstrzymywały mnie łańcuchy przywiązane do krzesła, oblane werbeną. Wracała pamięć z wczorajszego dnia. Katherine... Szybko wysłałem telepatyczną wiadomość do Stefana o całym tym zajściu. 
Mam nadzieje, że mój kochany braciszek pośpieszy mi z pomocą. A teraz czas zacząć przedstawienie.

Stefan:

Moja pobudka nie należała do najwspanialszych. Obudziła mnie telepatyczna wiadomość Damona. " Witaj kochany braciszku. Tak się składa, że nasza wspaniała Katherine wróciła do Mystic Falls i chciała uciąć sobie ze mną małą pogawędkę. Siedzę w jakiś ciemnościach, wyciągnij mnie stąd, zanim tej małej jedzie nie urwę łba. "
I tak się kończy zapominanie o Damonie i Elenie. Ruszyłem się z łóżka i zadzwoniłem od razu do Bonnie. Chociaż była wczesna godzina, mam nadzieję, że odbierze. I też miałem racje. 
- Hallo ? Stefan, mam nadzieje, że to ważne, bo jeżeli nie, wymyśle jakieś skuteczne zaklęcie, abyś się ode mnie odwalił.. - cóż, chyba w najlepszym humorze to, to ona nie była. 
- Bonnie, potrzebuje twojej pomocy - odparłem. 
- A czego innego ty byś chciał - westchnęła - no mów.-
- Damon został porwany przez Katherine i więzi go gdzieś, potrzebuje zaklęcia lokalizacyjnego na odnalezienie go - wyjaśniłem sytuacje. 
- Hmm.. Katherine ? Co ona tu robi ? - zapytała lekko oszołomiona.
- Nie mam pojęcia. To jak ?- 
- No dobrze. Pzyjeżdżaj. Tylko nie zapomnij o jakiejś, jego osobistej rzeczy. Czekam na ciebie- i się rozłączyła. 
Ubrałem się z wampirzym tempem i pobiegłem to pokoju Damona. Porwałem jedną z jego koszul wiszących na fotelu i pojechałem do Bonnie.

- Witaj, Bonnie - przywitałem się z dziewczyną.
- Hej. Wejdź Stefan. - zaprosiła mnie do środka.
-  Mam tu rzeczy Damona, muszę mu pomóc. Wysłał mi telepatyczną wiadomość, że Katherine więzi go w jakiś podziemiach. Mogłabyś go odnaleźć ? - 
- Dobrze, siadaj. Idę tylko po parę świeczek i mapę. Zaraz będę. - poszła w głąb domu. Dobrze, że mamy ją po swojej stronie, ponieważ jest potężną czarownicą. Zrobiłaby wszystko do swoich przyjaciół. - Już jestem. - i rozłożyła świece dookoła mapy. Zaczęła, pod nosem, wypowiadać jakieś niezrozumiałe do mnie słowa. Zaklęcie. Po czasie świece się zapaliły, a medalion który leżał na mapie przesuwał się w pewne miejsce. Więzi go pod starymi budowlami Mystic Faals. Na północy. Wiem gdzie to jest. - Jestem tam - odparła - mam nadzieję, że pomogłam. Zadzwoń do mnie jak będzie po wszystkim. - Podziękowałem jej i wyszedłem na poszukiwanie brata.

Elena: 
Gdy wstałam, było już dobrze po 10. Zmartwiłam się, ponieważ Damon obiecał mi obudzić mnie z samego ranka. Szybko złapałam za telefon i wybrałam do niego numer. Wyłączony. Hmm.. i co teraz ? Może coś się stało ? Nie miałam innego wyjścia, jak nie zadzwonić do Stefana. 
- Elena, cóż za miła niespodzianka - dalej jeszcze nie poradził sobie z naszym rozstaniem. 
- Stefan. Gdzie jest Damon ? - zapytałam. 
- Tak się właśnie składa, że jadę po niego. Nasza odwieczna przyjaciółka zaciągnęła go do starych budynków Mystic Faals. - odpowiedział. Byłam w szoku. Damon ! Przecież ona go może torturować. Muszę się jak najszybciej tam udać.
- Damon ! Jadę z tobą ! - wykrzyczałam rozpaczona do słuchawki. 
- Echh..- westchnął - i tak nie wygram  z tobą. Będę u ciebie za parę minut. - i się rozłączył. 
Szybko się ubrałam i opróżniłam torebkę z krwią. Co ona mu zrobiła ? Biedny Damon.. Boje się o niego. 
*
*
*
Jechałam z Stefanem na ratunek Damonowi. Nie mogłam się doczekać, aby zobaczyć ukochanego. Ale wiem, że Stefan cierpi z tego powodu, że wybrałam jego brata.
- Słuchaj, Stefan. Nie chce, żeby nasze relacje wyglądały w taki sposób.- 
- A w jaki ? -
- Chcę, żeby było jak dawniej. W takim sensie, że nie skaczemy sobie do gardeł tylko zachowujemy się jak normalni przyjaciele. - 
- To będzie trudne Elena. Ale postaram się. Wiedz, że dla ciebie zrobię wszystko - aż ścisnęło mnie w gardle. On wciąż mnie kocha. Z trudem powstrzymywałam łzy. Na całe szczęście dojechaliśmy na miejsce.

Damon: 
- Katherine, ty ździro...- wysapałem. Jestem cały umazany swoją własną krwią. Mam poparzone nadgarstki, plecy i klatkę piersiową. - Zemszczę się - i wbiła mi kołek w żebra. 
- Oj, słońce. Nie rozpaczaj. Całkiem miło mi się z tobą rozmawia. Czy ty, aby tak czasem nie zakochałeś się w tej nic nie wartej Elenie ? - niemal jej imię wypowiedziała z pogardą. 
- Tak. I niczym nie przypomina mi ciebie - odparłem.
- Tak, po za tym, że jest bliźniaczo do mnie podobna. Ciekawe... Kiedyś to mnie tak kochałeś - odpowiedziała z zadumą.
- Ciebie nigdy nie kochałem i nigdy nie pokocham ! Kocham Elenę, a ty tego nie zmienisz ! - wykrzyknąłem. - Powiedz, Katherine. Po co w ogóle ty przyjechałaś. Z zazdrości o mnie ? - 
- Proszę cie Damon, nie bądź śmieszny. O ciebie ? Od zawsze wiesz, że z waszej dwójki to kochałam Stefana, nie ciebie - odgryzła się. 
-  Więc po co ? - zapytałem. 
- Bo chciałam się z tobą zabawić. Chciałam zobaczyć jak cierpisz. A na samym końcu patrzeć jak zdychasz. - odpowiedziała z przesyconą nienawiścią. 
- Zawsze wiedziałem, że jesteś największą szumowiną na świecie. - odpowiedziałem.  I wtedy ją zobaczyłem. Jak zawsze, piękna jak anioł. Stała tam. Katherine jej nie zauważyła. Była zbyt pogrążona w rozmyślaniu jak mnie zabić. Wtedy Stefan szybkim ruchem przebił Katherine. Niestety nie trafił w serce, tylko pod nim. Zdezorientowana wampirzyca, uciekła. To w jej stylu. Elena podeszła do mnie i wyswobodziła mnie z łańcuchów. 
- Dziękuję piękności moje - odparłem. Nie miałem sił, aby wstać. Elena i Stefan podnieśli mnie i zaprowadzili do samochodu. Tam odpłynąłem znowu...

Gdy się przebudziłem, leżałem na swoim łóżku. Zegarek wskazywał pierwszą godzinę w nocy. Poczułem się spragniony. Wymacałem po omacku szklankę z krwią. Wypiłem to jednym, szybkim ruchem. I wtedy ją zobaczyłem. Skuloną na fotelu. Wstałem - po torturach nie było już śladu - i podeszłem do niej. Pogłaskałem  jej piękną twarz. Przebudziła się i popatrzyła na mnie swoimi pięknymi oczyma. 
- Witaj kochanie - uśmiechnąłem się
- Och, jak długo już nie śpisz ? - zapytała.
- Dopiero co wstałem- odparłem. 
- To dobrze - i obdarzyła mnie swoim promienistym uśmiechem - cieszę się, że czujesz się już lepiej.- 
- Zdecydowanie lepiej. I nie zdążyłem ci jeszcze podziękować za ratunek - i złożyłem namiętny pocałunek na jej ustach. Ona z żarliwością oddała mi się. Szybko wziąłem ją na ręce i zaprowadziłem ją do łóżka. Ona szybko rozerwała mi koszulę. Całowałem ją wszędzie. Po szyi, ustach.. Ściągnąłem jej koszulkę. Szybko położyłem się na niej i bez opamiętania dotykałem jej całego ciała. Zabrałem się za jej krótkie spodenki. Zeszły z łatwością, a ona w zamian ściągnęła moje jeanshy. Leżeliśmy teraz razem, pochłonięci namiętnością. Zostały na niej tylko dwie części garderoby. Grzechem by było, gdybym tego nie ściągnął.. 

                                                                                                                                                                        
Kolejny rozdział, proszę bardzo ;D proszę o szczere komentarze i mam nadzieje, że się podobał ;**

4 komentarze:

  1. Mój kochany zboczeniec..❤ A co ważniejsze genialny.!! Boski rozdział.:) Czekam na next bejbe..:) xx

    OdpowiedzUsuń
  2. Zboczeniec xD Ja też czekam na next , kochanie <3

    OdpowiedzUsuń